Amsterdam

2011_holandia_amsterdam_01

Wybierając się do Holandii wiedzieliśmy, że o Amsterdam zahaczyć musimy. Do zwiedzania się nie przygotowywaliśmy w żaden sposób (czyli nie mieliśmy żadnych map, przewodników, czy wylistowanych hot spotów), dlatego też nie bardzo wiedziałam, czego się spodziewać po tym mieście. Tzn. wiedziałam o kanałach, rowerach czy coffee shopach … ale nic ponad to. Pierwsze wrażenie – mimo deszczu – było powalające!

Na dzień dobry przywitały nas rowery. Co ja mówię! Masa rowerów! Zaparkowanych gdzie tylko się dało: a to przy balustradzie mostu, a to przy ulicznej latarni. Przy dworcu głównym wybudowano nawet specjalny piętrowy parking rowerowy. Nigdy w życiu czegoś takiego nie widziałam! Kolejną rzeczą, o której niby wiedzieliśmy, a jednak nie do końca ją sobie uświadamialiśmy były barki zacumowane w kanałach. Zamieszkane barki. Zaglądaliśmy nawet przez okienka i wszystko wyglądało na to, że tam rzeczywiście ktoś mieszka. Amsterdamu zwiedziliśmy niewiele, bo byliśmy tam tylko pół dnia, ale moim zdaniem najciekawszy był spacer wzdłuż kanałów ulicami: Herengracht, Kaizersgracht i Prinsengracht. Okolice Royal Palace of Amsterdam i Dam Square były dla nas zbyt tłoczne. Przegalopowaliśmy obok tylko dlatego, że w ich pobliżu mieliśmy zaparkowany samochód.

2011_holandia_amsterdam_06

Niestety muszę napisać, że ścisłe centrum miasta nie jest przyjazne dzieciom. O parku (w pierwszej chwili chciałam napisać „o trawce”;)), czy placu zabaw można pomarzyć … a znalezienie ustronnego miejsca na dziecięcy posiłek zajęło nam trochę czasu. Nie mniej jednak Amsterdam wg. mnie jest miastem, które warto zobaczyć. Jest na tyle nietypowym i jedynym w swoim rodzaju miejscem, że nikt nie powinien żałować zobaczenia go.

Tagi .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *