No i jesteśmy

Nadszedł ten dzień, kiedy to wreszcie przestaliśmy tylko mówić o emigracji. Kilka dni temu przekroczyliśmy granicę z Niemcami i od razu zaczęliśmy się bacznie rozglądać dookoła. W tym właśnie kraju będziemy mieszkać przez najbliższy czas … jak długo? Zobaczymy :)

Drogę do Niemiec rozłożyliśmy na dwa dni ze względu na Anię. Dwie godziny non stop w foteliku to akurat tyle ile jest w stanie znieść 10 miesięczne dziecko. Ania trasę zniosła świetnie, nie doprowadzaliśmy do tego, żeby marudziła, czy płakała. Trasę rozłożyliśmy tak, żeby nie jechać dziennie dłużej niż 4, 5 godzin, a w przerwie obiadowej zatrzymać się na trochę dłużej. Podczas tej przerwy obiadowej nie bardzo udało nam się „zmęczyć” Ani. Liczyłam na postój w miejscu, gdzie Mała mogłaby poszaleć i pobawić się (np w kulkach), ale niestety tym razem nie udało nam się takiego miejsca znaleźć. Przypomina mi się, że kącik do zabaw dla dzieci zawsze znajduje się w Ikea – może tam zatrzymamy się kolejnym razem. No chyba, że polubimy jazdę nocą … :)

Na nocleg zjechaliśmy do Freibergu. Znalezienie noclegu nie obyło się bez pomocy osoby mającej pod ręką wszystko wiedzące google:) I nie żałujemy:) Spaliśmy (prawie 11 godzin!) w bardzo miłym pensjonacie, na śniadanie zjedliśmy cieplutkie bułeczki, a Ania tak oczarowała babcię podającą nam śniadanie, że dostała od niej świeże jajko na twardo od kurki z własnej hodowli ;)

Pierwszy wieczór w Dojczlandii spędziliśmy na „delektowaniu” się tutejszym Apfelwein :):)

Czujemy się na razie jak byśmy byli na wakacjach. Walizki ciągle nie rozpakowane, nieznajome kąty, nowa okolica, wszystko tak bardzo ciekawe…

Apartament, w którym będziemy mieszkać przez pierwszy miesiąc lub dwa, jest przestronny i dobrze wyposażony. Powierzchniowo większy od naszego mieszkania w Polsce, funkcjonalnie trochę gorszy, ponieważ mamy tutaj tylko jeden pokój i gdy Ania zaśnie, to pozostają nam jedynie posiadówy przy kuchennym stole. A na twardych krzesłach trudno długo siedzieć i oglądać seriale ;) Poza tym cała reszta w naszym tymczasowym lokum bardzo nas zachwyciła – łóżeczko dziecięce, krzesełko do karmienia, ekspres do kawy itp. Czujemy się tu bardzo dobrze, a te pierwsze wrażenia są chyba najważniejsze.

Co nas zachwyciło w Dojczlandii, to pogoda! Z Polski wyjeżdżaliśmy zimą a tutaj jest wiosna:) Po drodze widzieliśmy stada bocianów, a w jednym miejscu nawet kwitnące bratki:)

Sprawdzam pogodę na najbliższe 16 dni. Ma być coraz cieplej i słoneczniej :) Wakacyjna prognoza :):):)

 

Dlaczego postanowiliśmy wyjechać?

Żeby móc zwiedzać świat.
Żeby w weekend zwiedzić dolinę Renu, a nie po raz kolejny Jurę Krakowsko – Częstochowską.
Żeby na wakacje wyruszyć nad Morze Północne lub na Lazurowe Wybrzeże, a nie nad Bałtyk.
Żeby zdeptać także Alpy czy góry Harz, a nie tylko Tatry.
Żeby tym razem było nam blisko do Holandii, Szwajcarii, Francji.
Żeby przekonać się, czy faktycznie wszędzie lepiej, gdzie nas nie ma.
Żeby poznać kulturę życia na zachodzie Europy.
Żeby popracować w międzynarodowym środowisku.
Żeby doszlifować języki obce.
Żeby przeżyć przygodę, o jakiej marzyliśmy od dawna:)

 

Dodaj do zakładek permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>