Bagry

2010_polska_bagry_01

Dzięki Ani zaczynamy zwiedzać miejsca w Krakowie, do których wcześniej nie dotarliśmy. Bagry, czyli sztuczne jeziorko powstałe w wyniku zatopnienia żwirowni, należy właśnie do takich miejsc. Latem jest to miejsce na pewno zatłoczone na maksa, ale dziś spaceruje się bardzo przyjemnie. Jesteśmy sami, jest bardzo spokojnie, trochę jakby nierzeczywiście. Jesienne słońce odbija się od tafli jeziora, bokserka rodziców, którą mamy pod opieką, biega jak nakręcona przeganiając ptaki z jednego miejsca w drugie, Ania zalicza pierwszy … Czytaj dalej

Krakowski Kazimierz

2010_polska_krakow_08

Do żydowskiej dzielnicy Krakowa – Kazimierza postanowiliśmy zajrzeć głównie ze względu na nową kładkę dla pieszych przewieszoną nad Wisłą. Kładka łączy Kazimierz z Podgórzem i jest jedną z nowszych inwestycji w Krakowie. Widzieliśmy jej budowę, oglądaliśmy na internecie zdjęcia, gdy tonęła podczas powodzi … przyszedł czas i na spacer po niej. Uśmialiśmy się, gdy jakiś koleś na brzegu Wisły opowiadał swojej dziewczynie, że „teraz już się nie lansuje w IKEI tylko na kładce” :) Tak … Czytaj dalej

Do wód !

2010_polska_szczawnica_01

Pierwsze wyjazdy z Anią to głównie podróże na trasie Kraków-Szczawnica. Pierwszy wyjazd do dziadków z miesięczną kruszynką nie obył się oczywiście bez przygody, czyli przebierania ubabranego bobasa na tylnym siedzeniu samochodu. Przygoda ta udowodniła tylko, że nie ma rzeczy niemożliwych i że Ania polubiła samochodowe wycieczki tak samo jak jej rodzice :) Ufff :) Szczawnica do wyjazdów z dzieckiem nadaje się idealnie, szczególnie poza sezonem. Można wybrać się na spacer wzdłuż Grajcarka, na Słowację lub … Czytaj dalej

Lanckorona

2010_polska_lanckorona_03

Miasteczko, o którym słyszeliśmy, ale nigdy tam nie zawitaliśmy za czasów bez dziecka. Chyba żal nam było cennego czasu, który spędzaliśmy w górach ;) Teraz z Anią parogodzinne zwiedzanie okolicznych miasteczek perełek jest przefajną sprawą. Wystarczy tylko zamówić sobie piękną pogodę, spakować do samochodu wózek, parę słoiczków z dzidziusiowym jedzeniem i jechać w wybranym kierunku. Parę godzin w Lanckoronie minęło nam bardzo przyjemnie. Zrobiliśmy rundkę dookoła ryneczku, podeszliśmy pod ruiny zamku, wygrzewaliśmy się w słońcu … Czytaj dalej